OHP LogoOCHOTNICZE HUFCE PRACY

Mazowiecka Wojewódzka Komenda

 
obrazek
Aktualności Komunikaty Przetargi Projekty EFS Kontakt

NIE GODZĘ SIĘ NA BYLEJAKOŚĆ

Krzysztof Beeger podczas pracy w warszawskim salonie „Milord”
 

Krzysztof  Beeger – lat 19, w OHP od 2009 r., świeżo upieczony absolwent szkoły fryzjerskiej. Jak mówi: „został powołany do pracy w tym fachu”. Oprócz tworzenia fryzur, fascynuje się także DJingiem. I jedną, i drugą pasję pragnie rozwijać i osiągnąć w nich mistrzostwo. Nie zadowala go coś, co jest robione poprawnie, jego zdaniem, musi być zrobione fantastycznie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


DJ’ Kriss van Beerg z występem na „Pokazie mody” organizowanym przez MWK OHP w Sokołowskim Ośrodku Kultury
 
Świetna fryzura, fajne ciuchy i styl. Wyglądasz na kogoś, kto pracuje w branży związanej ze stylizacją.

  
A dziękuję, choć to dla mnie raczej naturalne. Przykładam wagę do wyglądu, bo interesuję się jego kreacją, niemniej dbałość o styl jest dla mnie stosunkowo oczywista, niemal jak oddychanie, od kiedy pamiętam miałem na tym punkcie bzika.

  

 

To znaczy, że jako mały chłopiec nie marzyłeś o tym, żeby zostać strażakiem, policjantem, rycerzem w lśniącej zbroi, tylko chciałeś czesać, strzyc, kręcić loki?

 

Z tych trzech wymienionych opcji może lśniąca zbroja rycerza mogłaby wzbudzić moją uwagę (śmiech), ale zasadniczo nie, nie widziałem się w żadnej z tych ról, za to obłędnie fascynowały mnie fryzury. Oglądałem w telewizji dobranockę i zastanawiałem się, jak to możliwe, że ta dziewczynka ma na głowie tak dziwnie zbudowane loki - dwie tuby włosów po bokach głowy, niczym wielkie rogi, albo jak czesze się Pippi Langstrumpf, że jej warkocze tak fajnie sterczą.

 

 

Jak przypuszczam na zastanawianiu się nie kończyło, musiały być eksperymenty.


Oj, były. Wszystkie lalki mojej siostry wyglądały strasznie. Ale też trudno się dziwić, miałem kiepski sprzęt, w końcu trudno oczekiwać cudów, jak się strzyże plastikowymi nożyczkami do papieru. Siostra zresztą też nie wyglądała lepiej. Nieustannie namawiałem ją na zabawę w salon fryzjerski, w którym była jedynym klientem. Dwa lata młodsza ode mnie, ślepo wierzyła, że nic złego jej nie zrobię, ale któregoś razu zapędziłem się z cięciem. Pamiętam, że wtedy dostałem karę od rodziców i z pokemonów nici. Od tego czasu eksperymentowałem już tylko na sobie.

 

 

A właśnie, co rodzice na Twoje zainteresowania. Nie niepokoiło ich, że uwaga syna kieruje się na stereotypowo uważane za „mało męskie” aktywności?


Nigdy nie krytykowali moich zainteresowań, nie etykietowali żadnych z nich, mówili tylko: „bądź kim chcesz, rób co chcesz, byłeś robił to dobrze”. Może też dlatego jest we mnie dziś głęboka wiara w to, że dobra praca, buduje markę, może dlatego udaje mi się dziś podążać za swoimi pasjami i doskonalić w nich, może również dlatego nie zrażam się porażkami, lecz gdy coś mi nie wychodzi, mówię sobie: „po prostu musisz, kolego, więcej nad tym popracować”.

 

 

Ze strony rówieśników też nie spotkałeś się z niezrozumieniem?


Z tym było gorzej. Faktycznie stereotyp męskich i niemęskich zajęć jest w naszym społeczeństwie dość sztywny. Szybko okazało się, że odbiegam od tego typowo „męskiego” wzorca. Łatwo nie było, w pewnym momencie przyszło mi nawet do głowy, żeby zrezygnować z pasji, na rzecz kolegów. Próbowałem zatem być jak oni, wpasować się w oczekiwania, w „normę”. Skończyło się na tym, że oblałem trzecią klasę gimnazjum, głównie z powodu wagarowania i to mnie trochę otrzeźwiło. Uznałem, że tak dalej nie ma sensu. Nie mogę zrezygnować z pasji, zresztą co dzięki temu zyskuję – myślałem? Zmieniłem szkołę, wstąpiłem do OHP i rozpocząłem naukę w zawodzie fryzjer.

 

 

I jak Ci z tą decyzją dzisiaj?


Świetnie. Spełniam się, robię to, co lubię i w czym mogę być dobry. Mam intuicję do twarzy, potrafię wyczuć w jakim stylu będzie komuś dobrze, nie ograniczam się tylko do fryzur, staram się też po trochu dokształcać w kwestii stylizacji ubioru, tak by móc działać całościowo w branży modowej. Od zawsze miałem tendencję do robienia różnych rzeczy w niekonwencjonalny sposób, wybrana ścieżka zawodowa mi na to pozwala, jak zatem mogę się nie cieszyć.

  

 

A co z kolegami?


Z czasem okazało się, że do jednych nie przystaję, a do innych tak. Tego się nie dostrzega, dopóki człowiek nie ruszy z miejsca i nie zobaczy, że oprócz tego bezpośredniego sąsiedztwa są także i inne światy. Gdy zmieniłem szkołę i zacząłem uczyć się zawodu, szybko zobaczyłem, że chłopaków w tej branży wcale nie jest tak mało i podobnie jak mnie, ich również pociąga właśnie to rzemiosło. Podchodzą do niego z sercem, są dobrzy w swoim fachu, więc szybko zyskują rzeszę zadowolonych klientów. Zrozumiałem, że jak nie jedni koledzy to drudzy, a rezygnować z marzeń dla krytykantów… nie warto. Z punktu widzenia dzieciaka, jakim byłem w gimnazjum, to trudno zrozumieć, ale z czasem człowiek mądrzeje (śmiech).

 

 

Słyszałam od wychowawców z Hufca Pracy, do którego uczęszczałeś, że fryzjerstwo, to nie jedyna Twoja pasja.

 

Parę lat temu zainteresowałem się DJingiem i… mnie wciągnęło.

  

 

Jak się człowiek wciąga w takie rzeczy?

 

Zaczyna się od tego, że tata na piąte urodziny kupuje „człowiekowi” keyboard, bo tacie się marzy, że syn zostaje pianistą. Syn, jednak aż takiego zapału do ćwiczenia gam nie ma, żeby spełnić marzenia ojca, jednak podstawy zdobywa. Gdy więc parę lat później odkrywa zespół Daft Punk i ogląda ich „A Story About Dogs, Androids, Firemen and Tomatoes”, zaczyna sam marzyć o karierze muzycznej. A ponieważ „człowiek” nie lubi marzyć po próżnicy, bierze się do roboty, zaczyna tworzyć swoje własne kawałki, wrzucać je do Internetu i otrzymywać info zwrotne, że się innym podoba. To jest dla „człowieka” jak woda na młyn, zatem brnie dalej. W wieku 14 lat poznaje świat clubbingu, trzy lata później gra już w klubach w Amsterdamie i Warszawie. I to tak (śmiech).

 

 

Każdy DJ ma jakiś artystyczny pseudonim, przypuszczam więc, że Ty także.
 

Kriss van Beerg, pod taką też nazwą można odnaleźć moje utwory w sieci.

 

 

Cóż, Kriss, na koniec chętnie wyciągnęłabym od Ciebie jakąś wskazówkę dla innych uczestników OHP, co powinni robić, żeby podobnie jak Ty osiągać sukcesy i realizować się w swoim zawodzie?


Mieć pasje, podążać za nimi i nie zadowalać się robieniem czegoś „poprawnie”. Rzecz w tym, aby robić coś nie tyle dobrze, co fantastycznie, dążyć do mistrzostwa, nie godzić się na bylejakość. Szczerze wierzę, że to klucz do sukcesu.

 

 

Rozmawiała: Izabela Marczak

drukuj stronę

Mazowiecka Wojewódzka Komenda
ul. Gałczyńskiego 4, 00-362 Warszawa
tel: (022) 827-21-54, 827-62-50, 862-32-17 fax: (22) 827-63-91
mazowiecka@ohp.pl
BIP

Młodzieżowe Centra Kariery   Mobilne Centra Informacji Zawodowej   OHP Dla Szkoły   Nadzór nad Ochotniczymi Hufcami Pracy
sprawuje Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej

Informacje o OHP
Inne serwisy
Na skróty - linki
Stronę internetową przygotowuje Mazowiecka WK OHP (napisz do nas). Prawa autorskie zastrzeżone © 2004