OHP LogoOCHOTNICZE HUFCE PRACY

Mazowiecka Wojewódzka Komenda

 
obrazek
Aktualności Komunikaty Przetargi Projekty EFS Kontakt

MIASTO - TO NIE MOJA BAJKA

Marek Jachacy w towarzystwie przedstawiciela najmłodszego pokolenia pasjonatów wsi spokojnej, wsi wesołej...
 

Marek Jachacy – lat 18, świeżo upieczony (marzec 2012) absolwent OHP, a dokładnie praskiej jednostki 7-9 ŚHP przy Kickiego w Warszawie. Pod jej skrzydłami, a trafił pod nie w 2009 r.,  ukończył Rzemieślniczą Naukę Zawodu  w specjalności - mechanik pojazdów samochodowych.  Obecnie zamierza kontynuować naukę w Liceum Ogólnokształcącym dla dorosłych.  A potem…  Aż tak daleko nie wybiega, jednak wie jedno, chce zostać na gospodarstwie w swojej rodzinnej wiosce pod Wołominem. Bo oprócz pasjonowania się samochodami, kocha wolność, jaką daje mu życie poza industrialnym chaosem.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


To dość nietypowe dla współczesnego młodego człowieka mówić: „Chcę być rolnikiem, zostać na wsi”. W tej sytuacji przychodzi mi do głowy podejrzenie: „Rodzice go cisną, żeby został i  poszedł w ich ślady”.
Jest wręcz odwrotnie. Rodzice mi mówią: „Praca na gospodarstwie to ciężka harówa, ucz się i ułatwiaj sobie życie”.  Wiedzą, co mówią, bo tej właśnie pracy poświęcili całe swoje życie i mimo, że technika idzie na przód, mimo że są maszyny, ułatwienia, to mimo wszystko coraz trudniej utrzymać się z pracy na roli. Maszyny kosztują, a ceny skupu zboża, mleka, warzyw i owoców, są nieproporcjonalnie niskie w stosunku do tego, ile trzeba zainwestować, aby je wyhodować, uprawiać…

  


Więc dlaczego upierasz się, by zostać na wsi?
Powodów jest wiele. Po pierwsze, jestem przywiązany do domu, w którym się wychowałem. Po drugie, lubię patrzeć jak rośnie to, co sam posadziłem. Poza tym nie wyobrażam sobie, że mieszkam w bloku, że ktoś obcy pod moim oknem strzyże trawnik.  Na wsi mam poczucie wolności, w mieście się duszę. Dojeżdżam od kilku lat do Warszawy, bo tu przecież się uczę, ale nie jestem wstanie polubić tego miasta. I kompletnie nie rozumiem ludzi, których szczytem marzeń jest kupić sobie mieszkanie w stolicy. Ja nie potrafię tu żyć, czuję się jak w klatce. Wszędzie jakieś zakazy, nakazy, hałas. Nie możesz przejść przez ulicę w dowolnym miejscu, ani zaparkować, gdzie ci wygodnie, bo zaraz wlepią ci mandat. Ludzie pędzą nie mając na nic czasu, przez lata mieszkają w jednym bloku i nie znają swoich sąsiadów, ja się nie piszę na takie życie.  Dojeżdżam do Warszawy praktycznie codziennie, ale z radością wracam do domu, gdzie mogę wyjść na podwórko, popracować w garażu lub na polu. I nawet gdy jest wiele pracy, ja przy niej odpoczywam, czuję się na właściwym miejscu, bezpiecznie, bo wśród bliskich ludzi i wśród sąsiadów, których dobrze znam.

  

Ale z drugiej strony, w mieście masz różne udogodnienia, łatwy dostęp do sklepów, komunikacji, oferty kulturalnej, pracy. Twoich rówieśników i nie tylko zresztą, to właśnie pociąga w miejskim życiu. Wygoda i fakt, że tyle rzeczy się tu dzieje. A na wsi pustka, spokój i praca, która nigdy się nie kończy.
Tylko, że ja nie potrzebuję pola sklepów pod domem, żeby czuć komfort życia. Nie potrzebuję też wyrafinowanej rozrywki, bo mam bardzo wesołą rodzinę i od kiedy pamiętam, humoru i radości nigdy w domu nie brakowało. Nie musiałem ich szukać gdzieś na zewnątrz.  Spokój to moim zdaniem, atut życia na wsi, ale nie zgodzę się, że panuje tu pustka, którą jak rozumiem, można by utożsamiać z nudą.  Dla kogoś kto kocha przyrodę i jest dobrym obserwatorem, wieś to nieustanna arena ciekawych, fascynujących zdarzeń, przemian, procesów. Owszem na wsi jest dużo pracy, i faktycznie, gdy wracam ze szkoły, biorę się za robotę, ale ja to lubię, to dla mnie równie naturalne, jak oddychanie.

  

 


A nie wolałbyś jak większość chłopaków z miasta, przyjść po szkole do domu, zasiąść przed monitorem i oddać się wirtualnym przygodom z bohaterami gier komputerowych?
Cha, cha, cha! Mam takiego jednego kolegę, faktycznie jest niemal maniakiem gier komputerowych, ale ja? Dla mnie to by była kompletna strata czasu. Nie, to zdecydowanie nie mój świat.

  


Ok, ale jeszcze chwilę będę drążyć ten temat, bo ciekawi mnie, skąd u Ciebie taka fascynacja życiem wiejskim, skoro nawet reszta twojego rodzeństwa wybrała miasto.
To prawda, moi dwaj bracia i dwie siostry wybrali życie w mieście. Nie do końca rozumiem ich wybór, bo jak wspomniałem, ja najlepiej czuję się tutaj.  Ale oczywiście szanuję ich decyzje, bo przecież każdy potrzebuje czegoś innego. Ludzie nie są jednakowi. Rodzice każdemu z nas zawsze powtarzali: „to jest twoje życie, idź za tym, co ci w duszy gra, tak, żebyś potem nie żałował”. I tak robiliśmy. Nawet jak popełnialiśmy błędy, błądziliśmy, wiedzieliśmy, że możemy liczyć na rodziców, na ich wsparcie, może więc też dlatego nie baliśmy się iść za tym, co wydawało nam się fascynujące. Myślę więc, że każde z nas dokonało najlepszych dla siebie wyborów i czuje się z nimi dobrze, a to chyba najistotniejsze.

  


Cudowni rodzice…
Fakt. Sądzę, że ich mądrość w dużej mierze wynika z osobistych doświadczeń.  Patrz, moja mama.  Z zawodu jest krawcową. Do startowania do szkoły krawieckiej nakłoniła ją jej mama. Po skończeniu nauki, rodzice nawet zafundowali mamie maszynę.  Tylko, że ta od nowości zalega, gdzieś u nas na strychu, kompletnie nieużywana. Moja mama nie znosi szyć.  Myślę więc, że własne doświadczenie przekonało ją do tego, że nie warto nikogo uszczęśliwiać na siłę, przekonywać do czegoś, co być może nawet jest rozsądne, ale nie wypływa z wewnętrznych potrzeb danej osoby. Ani tato, ani mama nigdy nas do niczego nie zmuszali, co najwyżej zachęcali do głębszego zastanowienia się przed podjęciem jakiejś decyzji, ale nigdy nie starali się zadecydować za nas czy też skłonić nas do przejęcia ich punktu widzenia.

  


Skoro tak, to dlaczego wybrałeś zawód mechanika, skoro drzemie w Tobie dusza rolnika?
Pracy na gospodarstwie uczę się od dziecka, ten „zawód” znam od podszewki i na razie chciałem zdobyć większe umiejętności i wiedzę w kwestii budowy i naprawy pojazdów. Lubię maszyny, lubię sam je konstruować. Ostatnio np. zrobiłem osypnik do ciągnika, który pozwala szybko i bezinwazyjnie dla rosnących roślin, odchwaszczać uprawy ziemniaków.  Tak zatem sądzę, że zdobyta podczas RNZ wiedza z pewnością przyda mi się również w pracy na gospodarstwie, bo zamierzam iść w różne nowe technologie i unowocześniać  wiele rzeczy.

  


A co dalej? Myślałeś już o jakichś studiach po skończeniu liceum?
Jeszcze nie wiem, nie chcę tak bardzo wybiegać w przyszłość.  Zobaczę, co mi w ciągu najbliższych lat w duszy zagra (śmiech).  Poza tym nie czuję presji, by już teraz podjąć jakieś kluczowe decyzje, w końcu żyję na wsi, gdzie wyścig szczurów jeszcze nie sięga, więc mam nadzieję, że gdy przyjdzie odpowiednia chwila, dokonam właściwego wyboru.   

 

Rozmawiała: Izabela Marczak

drukuj stronę

Mazowiecka Wojewódzka Komenda
ul. Gałczyńskiego 4, 00-362 Warszawa
tel: (022) 827-21-54, 827-62-50, 862-32-17 fax: (22) 827-63-91
mazowiecka@ohp.pl
BIP

Młodzieżowe Centra Kariery   Mobilne Centra Informacji Zawodowej   OHP Dla Szkoły   Nadzór nad Ochotniczymi Hufcami Pracy
sprawuje Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej

Informacje o OHP
Inne serwisy
Na skróty - linki
Stronę internetową przygotowuje Mazowiecka WK OHP (napisz do nas). Prawa autorskie zastrzeżone © 2004